New activities
25
Hei ♥ Właśnie wróciłam z jednodniowej wycieczki do Krakowa, na której świetnie się bawiłam, ale relację z niej wstawię w ciągu kilku dni. Mam zamiar poinformować Was trochę o tym, co ostatnio, czyli w ciągu ubiegłego miesiąca się u mnie działo. Oczywiście, dzięki mojej genialnej odporności, nie obyło się bez jesiennej grypy, ale mam nadzieję, że skoro już ją przeszłam, to drugi raz nie będę musiała tego robić. Oby (bo nigdy nic nie wiadomo)! W zeszłym roku szkolnym, jedynym moim zajęciem pozaszkolnym były lekcje gry na keyboardzie, które przerwałam (muzyka to nie moja bajka) oraz oczywiście, rysowanie, ale nie chodzi mi tu o żaden kurs plastyczny. Myślałam nad tym w wakacje i zdecydowałam, że tak być nie może i koniecznie, muszę sobie znaleźć jakieś inne zajęcia i padło na tańce oraz...harcerstwo!
Tak, tak, Oliwia w harcerskim mundurze. Ciężkie to wyobrażenia sobie, prawda ? Muszę Wam przyznać, że stresowałam się przed pierwszą zbiórką, a dzień przed nią, przeszukałam cały internet, szukając odpowiedzi na to, co robi się na takich "spotkaniach". Widziałam tylko odpowiedzi : "Dobrze się bawi! :)" i było to takie profesjonalne, zwięzłe i pomocne, że się poddałam, po prostu. Uznałam, że co ma być, to będzie. I naprawdę powiem Wam, że nic innego tam się nie robi, gramy w różne gry oraz wykonujemy zadania, które może nie wydają się Wam zbyt fascynujące, ale właśnie takie są, np. ostatnio robiliśmy budowle z makaronu i pianek. Kto by pomyślał, że można się tak dobrze bawić ? :) Oczywiście, po zbiórce, leciałam do biedronki po pianki, a potem przyrządzałam je na grillu. Nie były jakieś wspaniałe w smaku, ale to może dlatego, że sos z przyprawionej ryby na ruszcie, lekko na nie skapywał, przez co były słone, ale nieważne. W każdym razie, nie polecam jakoś szczególnie. A jeśli chodzi o tańce, to trwają tylko dwie godziny w tygodniu, uważam, że to dość mało, gdyż szybko zapominam układy, ale mimo to, zapominam na nich o problemach i troskach, związanych ze szkołą i innymi rzeczami. Kiedy byłam mała i chodziłam na podobny kurs tańca, byłam zakochana w tych luźnych, szarych dresach instruktorek i...nadal takich nie kupiłam hahaha :) Muszę się wybrać do sklepu, aby w końcu zagościły w mojej szafie. A teraz Wy! Opowiedzcie mi coś o Waszych zajęciach pozalekcyjnych ! ♥
Tak, tak, Oliwia w harcerskim mundurze. Ciężkie to wyobrażenia sobie, prawda ? Muszę Wam przyznać, że stresowałam się przed pierwszą zbiórką, a dzień przed nią, przeszukałam cały internet, szukając odpowiedzi na to, co robi się na takich "spotkaniach". Widziałam tylko odpowiedzi : "Dobrze się bawi! :)" i było to takie profesjonalne, zwięzłe i pomocne, że się poddałam, po prostu. Uznałam, że co ma być, to będzie. I naprawdę powiem Wam, że nic innego tam się nie robi, gramy w różne gry oraz wykonujemy zadania, które może nie wydają się Wam zbyt fascynujące, ale właśnie takie są, np. ostatnio robiliśmy budowle z makaronu i pianek. Kto by pomyślał, że można się tak dobrze bawić ? :) Oczywiście, po zbiórce, leciałam do biedronki po pianki, a potem przyrządzałam je na grillu. Nie były jakieś wspaniałe w smaku, ale to może dlatego, że sos z przyprawionej ryby na ruszcie, lekko na nie skapywał, przez co były słone, ale nieważne. W każdym razie, nie polecam jakoś szczególnie. A jeśli chodzi o tańce, to trwają tylko dwie godziny w tygodniu, uważam, że to dość mało, gdyż szybko zapominam układy, ale mimo to, zapominam na nich o problemach i troskach, związanych ze szkołą i innymi rzeczami. Kiedy byłam mała i chodziłam na podobny kurs tańca, byłam zakochana w tych luźnych, szarych dresach instruktorek i...nadal takich nie kupiłam hahaha :) Muszę się wybrać do sklepu, aby w końcu zagościły w mojej szafie. A teraz Wy! Opowiedzcie mi coś o Waszych zajęciach pozalekcyjnych ! ♥



















































